Skąd brać zdjęcia i grafiki do newslettera, by maile wyglądały profesjonalnie?
Piszesz wartościowe treści, masz coś ważnego do powiedzenia, cyzelujesz każdy akapit, a mimo to… nic się nie dzieje. Otwieralność jest ledwie przeciętna, a klikalność leży. Zastanawiasz się, co poszło nie tak. Prawda jest brutalna, ale prosta: Twój newsletter może być merytorycznie genialny, ale jeśli wygląda źle – nikt go nie przeczyta. Skrzynki pocztowe Twoich odbiorców pękają w szwach od setek podobnych wiadomości. W tej codziennej walce o uwagę odpowiednio dobrane zdjęcia i grafiki do newslettera to Twoja tajna broń.
Wielu twórców traktuje dodawanie obrazków po macoszemu, wrzucając do edytora pierwszy lepszy plik z wyszukiwarki. Tymczasem wizualny aspekt Twojej wiadomości decyduje o tym, czy czytelnik w ogóle zacznie czytać Twój tekst, czy po ułamku sekundy natychmiast kliknie przycisk „Usuń”.
Dlaczego wizualna strona maila to nie fanaberia, lecz strategia?
Często w kuluarach słyszę: „Przecież liczy się treść, nie jestem graficzką!”. To absolutna prawda, nie musisz nią być. Musisz jednak zrozumieć, że w świecie biznesu online estetyka to nie fanaberia – to przewaga strategiczna. Kiedy subskrybent otwiera Twojego maila, jego mózg w ułamku sekundy ocenia, czy warto poświęcić mu cenny czas. Brak spójności, poszarpane marginesy i niskiej jakości zdjęcia krzyczą do podświadomości: „amatorszczyzna”. Z kolei przemyślana oprawa wizualna natychmiast buduje zaufanie do Twojej marki i sprawia, że odbiorca traktuje Cię jak profesjonalistkę w swojej branży. Piękno sprzedaje, ale tylko wtedy, gdy jest użyte z głową.
„Ściana tekstu” to cichy zabójca konwersji i uwagi czytelnika
Wyobraź sobie, że otwierasz maila na ekranie smartfona i widzisz niekończący się, zbity blok tekstu. Żadnych przerw, żadnych wyróżnień, żadnych obrazów. Taka „ściana tekstu” to najszybszy sposób, by zniechęcić nawet najwierniejszego fana. W 2026 roku nie czytamy od deski do deski – żyjemy w kulturze skanowania. Nasze oczy bezustannie szukają wizualnych punktów zaczepienia.
Odpowiednio wplecione elementy wizualne działają jak drogowskazy. Dają oczom niezbędną chwilę odpoczynku, przełamują monotonię i pomagają prowadzić wzrok czytelnika prosto do najważniejszego miejsca: wezwania do działania (CTA). Odpowiednia grafika nie ma tylko ładnie wyglądać. Ma zapewniać czytelność, która sprawia, że mail się czyta, a nie odrzuca z poczuciem przytłoczenia.
Autentyczność vs sztuczność – jakich zdjęć unikać w komunikacji?
Zanim przejdziemy do tego, skąd pobierać świetne i darmowe materiały, musimy ustalić jedną żelazną zasadę. Nie każde zdjęcie zadziała na Twoją korzyść. Najgorsze, co możesz zrobić, to sięgnąć po przestarzałe, nienaturalne zdjęcia stockowe. Wiesz doskonale, o czym mówię: perfekcyjnie uśmiechnięci ludzie w nienagannych garniturach, nienaturalnie podający sobie ręce w sterylnym biurze na białym tle.
Tego typu obrazy wywołują u dzisiejszych odbiorców tak zwaną „ślepotę banerową”. Mózg natychmiast ignoruje je jako bezwartościową i nudną reklamę. Zamiast tego stawiaj na autentyczność i spójność wizualną. Wybierane fotografie powinny oddawać unikalny charakter Twojej marki, pasować do Twojej palety kolorystycznej i wywoływać realne emocje. Zawsze lepiej jest użyć nieco mniej „idealnego”, ale szczerego zdjęcia, niż plastikowej, powtarzalnej grafiki, która robi z Twojej marki „jedną z wielu”.
Najlepsze darmowe banki zdjęć, które nie wyglądają jak tanie stocki
Wielu twórców na początku swojej drogi wpisuje w Google po prostu „darmowe zdjęcia” i pobiera pierwszy lepszy plik z wyników wyszukiwania (co często kończy się naruszeniem praw autorskich!). Inni płacą krocie za abonamenty w drogich serwisach, nie wykorzystując nawet połowy ich potencjału. Tymczasem w sieci istnieje mnóstwo fantastycznych, bezpłatnych baz, które oferują zdjęcia i grafiki do newslettera o jakości premium, pozwalając na ich w pełni legalne wykorzystanie w biznesie.
Kluczem jest wiedzieć, gdzie szukać materiałów, które są nowoczesne, lifestylowe i nie trącą przestarzałą estetyką wczesnych lat dwutysięcznych. Oto trzy moje ulubione adresy, które warto dodać do zakładek w przeglądarce.
Unsplash i Pexels – królowie wysokiej jakości i autentyczności
Jeśli szukasz zdjęć, które wyglądają, jakby zostały zrobione przez profesjonalnego fotografa na świetnej sesji (a nie ustawione w studiu), Unsplash i Pexels to Twoje pierwsze przystanki. To absolutni giganci w świecie darmowej fotografii.
Unsplash słynie z niesamowicie artystycznych, klimatycznych ujęć. Znajdziesz tam mnóstwo zdjęć detali, pięknych wnętrz, natury czy nowoczesnych miejsc pracy. Ich baza jest ogromna, a społeczność fotografów dba o najwyższą jakość estetyczną.
Z kolei Pexels to doskonałe miejsce, gdy potrzebujesz zdjęć ludzi w naturalnych, codziennych sytuacjach (lifestyle). Oprócz świetnych zdjęć, Pexels oferuje również darmowe, krótkie materiały wideo (tzw. b-roll), które możesz wykorzystać do tworzenia krótkich animacji (GIF-ów) uatrakcyjniających maila. Oba serwisy działają na przyjaznych licencjach, co oznacza, że możesz modyfikować pobrane pliki (np. nakładać na nie tekst czy filtry) bez pytania o zgodę autora.
Kaboompics, czyli estetyczne sesje zdjęciowe z polskim akcentem
Trzecim miejscem, które polecam z całego serca (szczególnie twórcom dbającym o niezwykle spójną kolorystykę), jest Kaboompics. To serwis stworzony i prowadzony przez Polkę, Karolinę Grabowską. Czym różni się od gigantów wymienionych wyżej?
Przede wszystkim spójnością. Kaboompics udostępnia całe sesje zdjęciowe, a nie tylko pojedyncze, wyrwane z kontekstu ujęcia. Jeśli spodoba Ci się zdjęcie filiżanki kawy na biurku, z dużym prawdopodobieństwem znajdziesz tam kilkanaście innych zdjęć z tej samej przestrzeni, pod różnym kątem. To absolutny gamechanger dla newsletterów! Pozwala na zbudowanie niezwykle spójnej komunikacji wizualnej w całym mailu (np. nagłówek, zdjęcia w tekście i tło), sprawiając wrażenie profesjonalnej sesji wizerunkowej za tysiące złotych.
Dodatkowo, do każdego zdjęcia w serwisie dołączona jest gotowa paleta kolorów (z kodami HEX), co genialnie ułatwia projektowanie graficzne i dobieranie odcieni przycisków CTA czy tła wiadomości, jeśli wciąż uczysz się jak dobrać kolory marki.
Ikony, wektory i ilustracje – wizualne smaczki, które ułatwiają czytanie
Zdjęcia to potężne narzędzie, ale prawda jest taka, że nie zawsze pasują do każdego komunikatu. Czasami chcesz przekazać abstrakcyjną ideę, podzielić długi tekst na czytelne sekcje, wymienić korzyści płynące z Twojej oferty, lub po prostu dodać mailowi trochę lekkości. Wtedy na scenę wkraczają ikony, wektory i ilustracje. Te z pozoru niepozorne detale potrafią całkowicie odmienić odbiór wiadomości. Zamiast męczyć czytelnika kolejnym jednolitym blokiem tekstu, dajesz mu wizualny skrót. Mózg przetwarza obrazy tysiące razy szybciej niż słowa, dlatego umiejętne wykorzystanie ikon to klucz do utrzymania uwagi skanującego wzroku.
Flaticon i Noun Project dla spójnej ikonografii w mailu
Znasz ten moment, gdy wklejasz do edytora długą listę wypunktowaną z zaletami Twojego produktu i nagle cały newsletter zaczyna wyglądać jak nudny, urzędowy dokument? Najlepszym sposobem na przełamanie ściany tekstu jest zastąpienie standardowych kropek zgrabnymi, tematycznymi ikonami. Skąd je brać?
Flaticon to obecnie jedna z największych i najwygodniejszych na świecie darmowych wyszukiwarek ikon. Znajdziesz tam miliony wzorów podzielonych na spójne stylistycznie paczki. Gigantyczną zaletą tego serwisu jest to, że nie musisz umieć obsługiwać skomplikowanych programów graficznych – możesz zmienić kolor wybranej ikony na swój idealny firmowy odcień bezpośrednio w przeglądarce, jeszcze przed jej pobraniem!
Z kolei Noun Project to mekka dla fanów minimalizmu. Platforma ta oferuje ogromną bazę prostych, eleganckich symboli, które idealnie sprawdzą się w nowoczesnych, oszczędnych w formie newsletterach. Pamiętaj jednak o żelaznej zasadzie: spójność wizualna to podstawa zaufania. Jeśli decydujesz się na ikony z grubym, czarnym konturem, używaj ich konsekwentnie w całej wiadomości. Mieszanie różnych stylów (np. ikon płaskich z trójwymiarowymi) wprowadza do maila chaos i sprawia, że wygląda on po prostu amatorsko.
Freepik, czyli ogromna baza gotowych elementów graficznych
Nie każda marka dobrze czuje się w otoczeniu klasycznej, realistycznej fotografii. Dla biznesów edukacyjnych, technologicznych czy marek osobistych stawiających na luźniejszy ton, często o wiele lepszym wyborem są wektory i ilustracje. Jeśli chcesz urozmaicić swoje zdjęcia i grafiki do newslettera, koniecznie odwiedź stronę Freepik.
To prawdziwa kopalnia skarbów dla każdego twórcy. Znajdziesz tam nie tylko sympatyczne ilustracje postaci czy przedmiotów, ale też przepiękne, abstrakcyjne tła, ozdobne linie i wektorowe tekstury. Freepik oferuje mnóstwo darmowych zasobów graficznych, które po pobraniu możesz łatwo wrzucić na swoje banery (np. projektując je w Canvie). Ilustracje fantastycznie pomagają tłumaczyć skomplikowane procesy – zamiast pisać o pięciu krokach działania Twojej usługi, możesz pokazać je za pomocą serii prostych grafik. Użycie takich elementów wspiera hierarchię informacji, dzięki której odbiorca dokładnie wie, gdzie kliknąć, ponieważ wzrok naturalnie podąża za kształtami i kolorowymi formami, które odcinają się od tła.
Sztuczna Inteligencja: Generowanie unikalnych obrazów do wiadomości e-mail
W 2026 roku nie musisz już iść na kompromisy, gdy darmowe banki zdjęć nie mają tego, czego dokładnie szukasz. Zdarza się, że masz w głowie bardzo specyficzną wizję – na przykład potrzebujesz zdjęcia filiżanki kawy stojącej na biurku z drewna orzechowego, oświetlonego ciepłym, porannym światłem, z leżącym obok żółtym notesem. Szukanie takiego ideału na stockach to strata czasu. Dziś z pomocą przychodzą generatory obrazów AI, które zrewolucjonizowały to, skąd bierzemy zdjęcia i grafiki do newslettera. Sztuczna inteligencja stała się pełnoprawnym członkiem zespołu marketingowego, dostępnym dla każdego, kto potrafi opisać swoje potrzeby słowami.
Midjourney i DALL-E 3 – jak tworzyć grafiki, których nie ma nikt inny?
Kiedy zależy Ci na najwyższej możliwej jakości i absolutnej unikalności, dwa narzędzia wiodą obecnie prym na rynku: Midjourney oraz DALL-E 3 (dostępny m.in. z poziomu ChatGPT). Ich największą przewagą jest to, że dają Ci stuprocentową pewność, że nikt inny w internecie nie użyje tej samej grafiki. Koniec z sytuacjami, w których Twój konkurent wysyła newsletter z dokładnie tym samym zdjęciem uśmiechniętej kobiety z laptopem!
Midjourney słynie z niesamowitego, fotorealistycznego i bardzo artystycznego sznytu. Świetnie sprawdza się do generowania klimatycznych zdjęć lifestylowych, abstrakcyjnych teł czy wysokiej jakości ilustracji. Wymaga jednak odrobiny wprawy w formułowaniu poleceń. Z kolei DALL-E 3 genialnie rozumie naturalny język i kontekst. Jeśli poprosisz go o wygenerowanie prostej, wektorowej ilustracji paczki prezentowej w kolorach Twojej marki, zrobi to w kilka sekund. Kluczem do sukcesu w obu narzędziach jest jednak umiejętność odpowiedniego „rozmawiania” z maszyną, czyli pisanie precyzyjnych promptów, które uwzględniają styl, oświetlenie i paletę barw.
Canva Magic Studio – sztuczna inteligencja dla nietechnicznych twórców
Dla wielu twórców przeskakiwanie między ChatGPT, Midjourney a programem graficznym jest po prostu zbyt uciążliwe. Na szczęście istnieje rozwiązanie, które integruje te możliwości w jednym, dobrze znanym środowisku. Canva Magic Studio to potężny pakiet narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, wbudowany bezpośrednio w najpopularniejszy edytor dla nietechnicznych twórców.
Jeśli projektujesz właśnie nagłówek wiadomości i brakuje Ci konkretnego elementu, nie musisz opuszczać aplikacji. Korzystając z funkcji Text to Image (Tekst na obraz) w Canvie, po prostu wpisujesz, czego potrzebujesz, a AI generuje to bezpośrednio na Twoim roboczym płótnie. Możesz w ten sposób tworzyć własne ikony, generować abstrakcyjne tła pod przyciski CTA, a nawet rozszerzać istniejące zdjęcia (tzw. Magic Expand), jeśli oryginalny kadr nie pasuje do proporcji Twojego maila. To sprawia, że projektowanie newslettera staje się szybkie i skuteczne, a bariera technologiczna praktycznie przestaje istnieć.
Techniczne zasady korzystania z grafik – licencje i waga plików
Masz już upatrzone idealne zdjęcia i grafiki do newslettera, pobrane z banku zdjęć lub wygenerowane przez AI. Zanim jednak wgrasz je do swojego systemu mailingowego (np. MailerLite) i beztrosko klikniesz „Wyślij”, musisz zadbać o dwie absolutnie kluczowe kwestie techniczne. Zignorowanie ich to najszybsza droga do tego, by Twój piękny mail wylądował w folderze SPAM, a w najgorszym razie – by narazić Twój biznes na poważne konsekwencje prawne.
Licencja CC0 a użytek komercyjny – co musisz wiedzieć przed wysyłką?
Nigdy, przenigdy nie pobieraj zdjęć bezpośrednio z wyszukiwarki Google Grafika z myślą o wklejeniu ich do swojego maila. To najczęstszy i najbardziej ryzykowny błąd początkujących twórców. Obrazy znalezione w sieci w przeważającej większości są chronione prawami autorskimi, a ich bezprawne użycie w komunikacji marketingowej może skończyć się wezwaniem do zapłaty na kilka tysięcy złotych.
Najbardziej pożądanym i najbezpieczniejszym wyborem dla biznesu jest licencja CC0 (Creative Commons Zero). Oznacza ona, że twórca zrzekł się swoich praw i przekazał dzieło do domeny publicznej. Takie materiały możesz bez żadnych obaw modyfikować, nakładać na nie teksty i wykorzystywać w celach komercyjnych (czyli w newsletterach sprzedażowych) bez konieczności podpisywania autora. Wszystkie wymienione wcześniej serwisy, takie jak Pexels czy Unsplash, opierają się na bardzo przyjaznych licencjach, które dają Ci stuprocentowe bezpieczeństwo prawne w Twoich kampaniach.
Optymalizacja zdjęć a filtry antyspamowe – nie zepsuj dostarczalności
Druga, równie ważna sprawa, to waga plików. Serwery pocztowe wprost nienawidzą „ciężkich” wiadomości. Jeśli wrzucisz do edytora oryginalne zdjęcie z sesji, które waży 6 MB, zafundujesz swoim odbiorcom koszmar. Taki e-mail będzie ładował się w nieskończoność na danych komórkowych, a wielu klientów pocztowych po prostu zablokuje wyświetlanie obrazów. Co gorsza, zbyt duża waga plików to sygnał ostrzegawczy dla filtrów antyspamowych, które uznają Twoją wiadomość za podejrzaną.
Zawsze optymalizuj swoje grafiki przed dodaniem ich do newslettera! Przepuść je przez darmowe programy kompresujące, takie jak TinyPNG czy ShortPixel. Te proste w obsłudze aplikacje potrafią zmniejszyć rozmiar pliku nawet o 80% bez jakiejkolwiek zauważalnej utraty jakości dla ludzkiego oka. Pamiętaj również, że standardowa szerokość maila to około 600 pikseli – naprawdę nie potrzebujesz ładować do niego obrazów o wielkości plakatów kinowych. Szybkość ładowania wpływa na dostarczalność i skuteczność, a to bezpośrednio przekłada się na Twoją sprzedaż.
Masz już piękne grafiki? Czas ułożyć je w konwertujący system!
Wiesz już, skąd pobierać wysokiej jakości materiały, jak wygenerować unikalne ilustracje dzięki sztucznej inteligencji i dlaczego kompresja plików to Twój najlepszy przyjaciel. Masz folder pełen świetnych zasobów. Ale prawda jest taka, że zgromadzenie doskonałych elementów na dysku komputera to dopiero połowa drogi do sukcesu.
Same ładne obrazki nie uratują chaotycznego i niespójnego newslettera
Nawet najpiękniejsze zdjęcia i grafiki do newslettera nie pomogą, jeśli wrzucisz je do edytora bez ładu i składu. Znasz ten ból? Wysyłasz maila, patrzysz na niego i czujesz, że coś w nim nie gra. Niby wszystko jest poprawne, ale całość wygląda jak z ubiegłej dekady. Próbujesz coś dopasować, używasz gotowych szablonów, które robią z Twojej marki „jedną z wielu”, zmieniasz kolory i… kończy się to na frustracji.
Pamiętaj, że estetyka w e-mailu to nie tylko ładny baner i pastelowe tło. To przede wszystkim czytelność, kontrast, który nie męczy oczu, oraz przemyślana hierarchia informacji, dzięki której odbiorca dokładnie wie, gdzie kliknąć. Twój newsletter to Twoja wirtualna wizytówka. Jeśli wizualnie przypomina niechciany paragon z supermarketu, nikt nie przeczyta nawet najlepszego tekstu. Złe ułożenie elementów sprawia, że w głowie czytelnika pojawia się chaos, a chaotyczny komunikat to natychmiastowy brak zaufania.
Szkolenie „Twórz piękne newslettery” – zapomnij o metodzie prób i błędów
Jeśli masz dość nijakości, zgadywania co zadziała i układów, które „jakoś tam wyglądają”, mam dla Ciebie konkretne rozwiązanie. Nazywam się Klaudia Łapa i od ponad 8 lat pomagam przedsiębiorczym kobietom ogarniać technologię i strategię w biznesie online. Stworzyłam warsztaty „Twórz piękne newslettery”, aby pokazać Ci, że profesjonalny wygląd to przewaga, którą możesz łatwo i szybko zdobyć.
To kompleksowe szkolenie stworzone z myślą o osobach, które na co dzień korzystają z Canvy, MailerLite czy Figmy. Pokażę Ci mój sprawdzony system łączenia piękna z funkcjonalnością. Na konkretnych przykładach nauczysz się, jak dobrać kolory marki, jak układać treść, by prowadziła wzrok do kliknięcia i jak wyróżniać wezwania do działania (CTA), by nie zginęły w gąszczu dekoracji. Przestaniesz „malować” ładne maile, a zaczniesz projektować wiadomości, które są czytelne, przejrzyste i przede wszystkim – konwertujące.
Warsztaty: Twórz przepiękne newslettery
Kupując ten produkt otrzymujesz dostęp do platformy kursowej.
Na platformie znajdziesz zapis warsztatów, które prowadziłam na żywo oraz materiały dodatkowe.
Dostęp otrzymujesz na 365 dni.
Jeżeli pojawią się jakieś aktualizacje w trakcie trwania Twojego dostępu – masz je w cenie.
Co zyskasz dzięki nagraniu i jakie bonusy na Ciebie czekają?
W ramach jednorazowej inwestycji w wysokości 177 zł (z VAT) otrzymujesz natychmiastowy dostęp na pełne 365 dni do platformy kursowej. Znajdziesz tam 2,5 godziny konkretnego szkolenia wideo (zero lania wody, sama praktyka!) oraz obszerną prezentację do pobrania.
To jednak nie wszystko. Aby maksymalnie ułatwić Ci pracę, dołączyłam do warsztatów aż 9 potężnych bonusów technicznych i strategicznych. Wśród nich znajdziesz między innymi:

- Promptownik newsletterowy – gotowe instrukcje, jak pisać do AI, by sztuczna inteligencja pisała dobrze do ludzi.
- Pogotowie nagłówkowe – niezastąpiona ściągawka z formułami, które ratują sytuację, gdy stoisz w miejscu.
- Mistrzowski miks CTA – dowiesz się, jak sprawić, by Twoje czytelniczki klikały w przyciski z przyjemnością, a nie z poczucia winy.
- Praktyczne tutoriale: jak robić proste banery w Canvie (z idealnymi wymiarami!), jak używać narzędzia do tint, jak wykonać konwersję RGB do HEX oraz jak zrobić animowane logo i własny szablon w darmowym MailerLite.
Nie musisz umieć kodować ani być graficzką, żeby Twoje treści wyglądały jak milion dolarów. Przestań tracić czas na domysły i zacznij tworzyć wiadomości, które budują Twój wizerunek eksperta.
Warsztaty: Twórz przepiękne newslettery
Kupując ten produkt otrzymujesz dostęp do platformy kursowej.
Na platformie znajdziesz zapis warsztatów, które prowadziłam na żywo oraz materiały dodatkowe.
Dostęp otrzymujesz na 365 dni.
Jeżeli pojawią się jakieś aktualizacje w trakcie trwania Twojego dostępu – masz je w cenie.

