||

Jak tworzyć newslettery, które czyta się z przyjemnością – praktyczny przewodnik dla e-commerce i freelancerów

Jak tworzyc newslettery ktore czyta sie z przyjemnoscia – praktyczny przewodnik dla e commerce i freelancerow

Każdy, kto choć raz wysłał newsletter, wie, że to wcale nie takie proste, jak się wydaje. Masz dobry produkt, ciekawą ofertę, piszesz z serducha, a mimo to odbiorcy nie otwierają maili, nie klikają w linki, nie reagują. Dlaczego tak się dzieje? Bo większość newsletterów powstaje bez strategii, bez pomysłu i bez zrozumienia, jak naprawdę myśli odbiorca.

Nie chodzi o to, że Twoje treści są złe. Chodzi o to, że są takie jak wszystkie inne. Tysiące marek każdego dnia walczą o uwagę w tej samej skrzynce odbiorczej i wygrywa nie ten, kto krzyczy najgłośniej, ale ten, kto potrafi mówić do ludzi ich językiem.

W tym artykule pokażę Ci, jak tworzyć newslettery, które czyta się z przyjemnością – takie, które nie tylko informują, ale budują relację, emocje i zaufanie. Dowiesz się, jak połączyć strategię, estetykę i psychologię komunikacji, żeby Twoje maile w końcu zaczęły działać tak, jak powinny: skutecznie, spójnie i autentycznie.

Dlaczego Twój newsletter nie działa tak, jak powinien?

Zaskakująco wiele osób sądzi, że wystarczy „napisać coś ciekawego i kliknąć Wyślij”. Tymczasem newsletter to nie wiadomość – to doświadczenie. Każdy jego element – od tematu po stopkę – wpływa na to, czy odbiorca przeczyta maila do końca, czy zamknie go po trzech sekundach. Najczęściej problem nie tkwi w braku treści, tylko w jej przebodźcowaniu, chaosie i braku struktury.

Dobre intencje (chcesz edukować, inspirować, sprzedawać) toną w zbyt długich blokach tekstu, w braku wizualnej hierarchii, w nadmiarze „ważnych” informacji. A przecież czytelność > kreatywność – zawsze. Bo nawet najlepszy pomysł nie zadziała, jeśli nikt nie będzie w stanie go przeczytać.

W tej części przyjrzymy się dwóm najczęstszym błędom, które sprawiają, że newslettery przestają działać – mimo że autor włożył w nie serce.

Gdzie gubisz czytelnika – błędy, które obniżają zaangażowanie

Najczęstszy problem to brak hierarchii informacji. Każdy fragment maila krzyczy o uwagę: nagłówki są podobne wielkością do tekstu, CTA ginie między akapitami, a kolorystyka przypomina tęczę po espresso. W efekcie wzrok odbiorcy nie ma się czego „zaczepić”.

Kiedy czytelnik nie wie, co jest najważniejsze – rezygnuje. Zamiast czytać, skanuje. Zamiast kliknąć, przewija dalej.

Dlatego kluczowe jest, by każda wiadomość miała jedną główną myśl i jeden cel. Jeśli chcesz, żeby ktoś kliknął, nie rozpraszaj go dodatkowymi linkami. Jeśli chcesz, żeby przeczytał – podziel tekst na krótkie bloki, używaj podtytułów, list i pogrubień.

Pamiętaj: newsletter to nie wpis na blogu. To komunikat, który musi być intuicyjny w odbiorze. Gdy odbiorca nie musi się „domyślać”, co chciałeś powiedzieć – zaczyna Ci ufać.

Zbyt ładny, żeby działał?

W świecie e-mail marketingu istnieje paradoks: piękne newslettery często nie sprzedają. Dlaczego? Bo forma przytłacza funkcję. Mail wygląda jak folder reklamowy – perfekcyjny wizualnie, ale zimny, bez emocji. Brakuje w nim człowieka.

Zbyt dopieszczone grafiki, długie banery, nadmiar kolorów i fontów mogą sprawić, że odbiorca potraktuje wiadomość jak reklamę, a nie jak wiadomość od marki, którą lubi. Wystarczy jeden nieczytelny element i mail trafia do kosza.

Najlepsze newslettery to nie te „idealne”, ale te, które czyta się naturalnie. Gdzie design pomaga treści, a nie ją przyćmiewa. Gdzie kolor podkreśla emocję, a nie zastępuje ją.

W kolejnych sekcjach pokażę Ci, jak zaplanować i zaprojektować newsletter, który łączy strategię, estetykę i autentyczność – tak, by Twoje maile nie tylko wyglądały dobrze, ale przede wszystkim działały.

Fundament skutecznego newslettera – od celu do emocji

Większość osób zaczyna tworzenie newslettera od… pisania. A to jak budowanie domu od dachu. Zanim napiszesz pierwsze zdanie, musisz wiedzieć, po co w ogóle wysyłasz tego maila, do kogo i z jaką emocją. Dopiero wtedy treść ma sens i szansę na skuteczność.

Skuteczny newsletter nie powstaje z potrzeby „muszę coś wysłać w tym tygodniu”. Powstaje z intencji, strategii i zrozumienia, że każda wiadomość to mikrorelacja – szansa, by odbiorca pomyślał: „Ten mail był dla mnie”.

W tej sekcji pokażę Ci, jak planować newslettery tak, by trafiały w punkt — nie tylko tematem, ale też tonem i emocją.

Cel, czyli po co wysyłasz tego maila?

To jedno z najprostszych, a jednocześnie najczęściej pomijanych pytań w e-mail marketingu: „Po co ten mail ma istnieć?”.

Zbyt często newsletter jest tworzony z poczucia obowiązku – bo „trzeba coś wysłać”. Efekt? Brak spójności, brak kontekstu i brak reakcji.

Tymczasem każdy e-mail powinien mieć jeden jasno określony cel: edukować, inspirować, sprzedawać lub budować relację. Nie wszystko naraz.

Zanim klikniesz „wyślij”, zrób prosty test: jeśli nie potrafisz jednym zdaniem powiedzieć, co ma zrobić odbiorca po przeczytaniu tego maila, zatrzymaj się. Lepiej wysłać jeden przemyślany newsletter niż trzy przypadkowe.

Kim jest Twój czytelnik i czego oczekuje?

Newsletter nie jest dla wszystkich. Jest dla konkretnej osoby, w konkretnym momencie. Wyobraź sobie swojego idealnego odbiorcę: czym się zajmuje, co go stresuje, co go motywuje, jak wygląda jego dzień.

To Twoja mini-persona, do której piszesz każdy mail. Kiedy znasz swojego odbiorcę, łatwiej dopasować język i ton – formalny, ciepły, partnerski, techniczny.

Zobacz na przykład:

  • Jeśli piszesz do właścicieli e-commerce, którzy mają mało czasu, używaj krótkich, dynamicznych zdań i konkretów.
  • Jeśli Twoja lista to freelancerzy, stawiaj na inspirację i storytelling, pokazując, jak e-mail marketing może ułatwić im życie.

W e-mailu personalizacja to coś więcej niż wstawienie imienia. To zrozumienie, co naprawdę jest ważne dla osoby po drugiej stronie ekranu.

Jak budować emocje i relacje przez treść?

To, co sprzedaje, to emocje – nie rabaty. Dlatego każdy skuteczny newsletter ma w sobie element opowieści.

Nie musisz pisać jak powieściopisarz – wystarczy prosty, prawdziwy kontekst. Opowiedz, dlaczego powstał Twój produkt, co Cię zaskoczyło, jakie błędy popełniłeś, jaką lekcję wyniosłeś.

Takie mikroopowieści sprawiają, że odbiorca czuje z Tobą więź. Mail przestaje być komunikatem, a staje się rozmową.

Dzięki temu rośnie zaufanie, a wraz z nim – konwersja.

Pamiętaj: w e-mail marketingu nie sprzedajesz oferty – sprzedajesz emocję związaną z rozwiązaniem problemu.

A emocje buduje się przez słowa, ton, rytm i autentyczność.

W kolejnej części pokażę Ci, jak te elementy przekuć w konkretną strukturę newslettera, który angażuje od pierwszej linijki.

Struktura newslettera, który jest chętnie czytany

Każdy newsletter ma jeden cel — utrzymać uwagę odbiorcy wystarczająco długo, by zdążył kliknąć lub zapamiętać markę.

Problem w tym, że większość wiadomości jest projektowana bez planu. Zamiast przemyślanej struktury mamy miszmasz: za dużo treści, za mało światła, zero rytmu.

Dlatego dobrze zbudowany newsletter przypomina dobrą historię z wyraźnym początkiem, środkiem i końcem. W tej części rozłożymy go na części pierwsze – od tematu po stopkę – i zobaczymy, co sprawia, że nie można się od niego oderwać.

Temat, preheader i pierwsze zdanie – złota trójka otwarcia

To właśnie ta trójka decyduje, czy Twój mail w ogóle zostanie otwarty.

Temat musi obiecywać wartość, ale nie zdradzać wszystkiego – jak trailer dobrego filmu. Zamiast „Promocja Black Friday -30%” napisz „To nie jest kolejny Black Friday mail”. Budzisz ciekawość, nie zdradzając pointy.

Preheader (czyli tekst widoczny pod tematem) to Twoja szansa, by rozwinąć myśl: „Zanim klikniesz usuń – sprawdź, dlaczego ten mail może Cię zaskoczyć.”

Z kolei pierwsze zdanie powinno wciągać. Nie zaczynaj od „Cześć, mamy dla Ciebie nowości”, tylko od konkretu, emocji lub pytania: „Kiedy ostatni raz otworzyłeś newsletter z ciekawości, a nie z obowiązku?”.

To nie trik copywriterski — to sposób na przełamanie automatyzmu scrollowania.

E-book: Pogotowie nagłówkowe – ściągawka, którą powinnaś mieć przyklejoną do monitora!

47,00  z VAT
Kategoria:

Sekcja główna – jedna myśl, jeden cel

W newsletterze mniej znaczy więcej.

Każdy mail powinien mieć jedną kluczową ideę – jeden wątek, jedną historię, jeden cel. Nie próbuj wpychać wszystkiego na raz: nowego produktu, zapowiedzi, edukacji i rabatu.

Zadaj sobie pytanie: co ma z tego wynieść odbiorca?

Zadbaj też o rytm wizualny: krótkie akapity, przerwy, cytaty, pogrubienia.

Twoje zdania powinny prowadzić czytelnika naturalnie od punktu A do punktu B, aż do miejsca, gdzie podejmuje decyzję – kliknięcia.

Zamiast stawiać na ilość informacji, postaw na klarowność i emocję. Ludzie nie czytają wszystkiego — ale czują ton i intencję.

CTA, które nie krzyczy, a działa

Dobre wezwanie do działania (CTA) nie musi świecić na neonowo.

Zamiast „KUP TERAZ” napisz „Zobacz, czy to dla Ciebie” albo „Sprawdź, co zmieniło się od zeszłego roku”. To wciąż CTA, ale brzmi jak zaproszenie, nie jak rozkaz.

CTA powinno być jedno, widoczne i spójne z emocją maila. Jeśli wysyłasz inspirujący newsletter o zmianach w branży, nie kończ go agresywnym przyciskiem „Zamów produkt”.

Prowadź odbiorcę naturalnie do kolejnego kroku, który ma sens w kontekście treści.

Pamiętaj: CTA nie ma przekonywać — ma dawać pretekst do działania.

E-book: Mistrzowski Miks CTA – czyli jak sprawić, by Twoje czytelniczki klikały z przyjemnością, a nie z poczucia winy

47,00  z VAT
Kategoria:

W kolejnej części zobaczysz, jak forma, rytm i wizualne detale mogą jeszcze bardziej wzmocnić to, co już działa dobrze – tak, żeby Twój newsletter nie tylko wyglądał, ale i konwertował.

Estetyka i projektowanie maili, które budują zaufanie

Choć w e-mail marketingu mówi się głównie o strategii i treści, to właśnie wizualna warstwa newslettera decyduje, czy odbiorca w ogóle zechce go przeczytać. Estetyka nie jest dodatkiem tylko narzędziem wpływu i budowania wiarygodności.

Źle zaprojektowany mail, nawet z genialnym copy, traci uwagę w kilka sekund. Z kolei czytelny, uporządkowany i spójny wizualnie newsletter potrafi zatrzymać odbiorcę na dłużej, zwiększyć klikalność i zbudować zaufanie.

Hierarchia wizualna i balans treści

Twoi odbiorcy nie czytają newsletterów od deski do deski – skanują wzrokiem. Dlatego kluczowe jest, by ich wzrok wiedział, gdzie ma się zatrzymać.

Hierarchia wizualna polega na świadomym prowadzeniu uwagi: nagłówek → lead → główny tekst → CTA.

Każdy z tych elementów powinien mieć swoje miejsce i wagę.

Zadbaj o oddech w projekcie – odstępy między blokami, wyraźne marginesy, przestrzeń wokół najważniejszych treści.

Nie bój się pustych miejsc. Whitespace (czyli tzw. przestrzeń negatywna) nie jest marnotrawstwem, tylko sposobem na kierowanie uwagi.

Zasada jest prosta: jeśli wszystko jest ważne, nic nie jest ważne.

Kolory, kontrasty i typografia w e-mailach

Wybór kolorów w newsletterze to nie kwestia gustu, a narzędzie komunikacji emocji i wiarygodności.

  • Kolor główny – powinien kojarzyć się z marką i być używany konsekwentnie.
  • Kontrast – musi być wystarczająco silny, by tekst był czytelny nawet na telefonie.
  • Typografia – powinna być prosta, maksymalnie dwa fonty: jeden do nagłówków, drugi do treści.

Unikaj mikroskopijnych fontów i pastelowych tekstów na jasnym tle. To może wyglądać „delikatnie”, ale odbiorca po prostu przestaje czytać.

Zadbaj też o skalę i rytm – większy nagłówek, średni lead, mniejszy tekst. W ten sposób naturalnie budujesz strukturę.

Dobrze dobrane kolory i typografia sprawiają, że Twój newsletter wygląda profesjonalnie, ale nie sztucznie. I właśnie ten balans przyciąga uwagę.

Unikaj „antyestetyki technicznej” – błędy, które psują odbiór

Nie ma szybszego sposobu na zniszczenie efektu Twojej pracy niż wizualny chaos.

Najczęstsze błędy to:

  • zbyt duża liczba fontów (maksymalnie dwa!),
  • przypadkowe gradienty i tła o zbyt niskim kontraście,
  • zbyt wiele kolorowych CTA w jednym mailu,
  • nieczytelne grafiki, które zamiast wspierać – rozpraszają.

Pamiętaj, że estetyka to prostota, nie ozdobność (nie wiem, czy jest takie słowo, ale wiesz o co chodzi, nie?).

Zamiast efektów wizualnych, postaw na przejrzystość, rytm i konsekwencję. To właśnie dzięki nim newsletter „czyta się sam”.

Dlaczego estetyka = zaufanie?

Estetyka to nie próżność. To pierwszy język, jakim Twoja marka mówi do odbiorcy. Czysty, spójny i przemyślany projekt podświadomie komunikuje: „Tu wszystko jest pod kontrolą. Możesz mi zaufać.”

Dlatego warto poświęcić chwilę, by nauczyć się zasad projektowania newsletterów, które nie tylko dobrze wyglądają, ale przede wszystkim – działają. Jeżeli chcesz pogłębić ten temat, sprawdź warsztat „Twórz piękne newslettery”.

To 2,5-godzinne szkolenie, podczas którego dowiesz się, jak połączyć estetykę, strategię i psychologię, by Twoje maile wyglądały profesjonalnie, a jednocześnie wzbudzały emocje i zaufanie.

Warsztat pokazuje, że estetyka w newsletterze to nie ładny baner i pastelowy kolor, ale czytelność, hierarchia i spójność, które budują relację z Twoimi subskrybentami.

Dzięki tym zasadom Twoje maile przestaną wyglądać jak reklamy, a zaczną wyglądać jak wiadomości, które warto otworzyć.

BESTSELLER

Warsztaty: Twórz przepiękne newslettery

177,00  z VAT

Słowa, które sprzedają, ale nie męczą

Każdy, kto kiedykolwiek pisał newsletter, wie, że to trudniejsza sztuka, niż się wydaje. Z jednej strony chcesz, żeby Twój mail sprzedawał. Z drugiej – nie chcesz brzmieć jak reklama z telezakupów. Większość marek wpada dokładnie w tę pułapkę: tworzy wiadomości pełne krzykliwych haseł, wykrzykników i obietnic, które zamiast przyciągać, budzą znużenie. Tymczasem skuteczny newsletter nie potrzebuje agresywnej perswazji. Wystarczy, że brzmi naturalnie. Nie jak ulotka, tylko jak człowiek, który ma coś sensownego do powiedzenia.

Język korzyści kontra język relacji

Tradycyjna zasada marketingu mówi: „sprzedawaj korzyści, nie cechy”. To wciąż działa, ale w świecie e-mail marketingu przestało wystarczać. Dzisiejszy odbiorca jest zmęczony powtarzalnymi sloganami i obietnicami bez pokrycia. Nie reaguje już na „zaoszczędzisz czas, pieniądze i nerwy”. Reaguje na coś, co brzmi prawdziwie. Zamiast pisać „Zyskaj 50% rabatu na nasze produkty”, spróbuj: „W końcu możesz kupić to, co odkładałaś od miesięcy – bez wyrzutów sumienia”. W jednym zdaniu pojawia się emocja, kontekst i język, który nie próbuje przekonać na siłę. To właśnie różnica między językiem korzyści a językiem relacji. Ten drugi nie stawia nadawcy ponad odbiorcą, nie próbuje go przechytrzyć – pokazuje, że marka rozumie sytuację klienta i potrafi mówić jego głosem.

Mikrocopy i storytelling – małe zdania, wielkie efekty

Dobrze napisany newsletter nie kończy się na nagłówku i treści głównej. Często o skuteczności kampanii decydują detale – krótkie zdania, podpisy pod przyciskiem, dopiski w stopce czy jedno zdanie w PS. To właśnie tzw. mikrocopy, czyli krótkie elementy tekstu, które nadają ton całej komunikacji. Zamiast suchych wezwań w stylu „Zapisz się” czy „Kup teraz”, o wiele lepiej działa „Wskakuj, będzie dobrze” albo „Biorę to, zanim zniknie”. Takie zwroty nie tylko dodają lekkości, ale też sprawiają, że odbiorca ma wrażenie rozmowy z człowiekiem, a nie z automatem.

Podobnie działa storytelling – nie w formie długich opowieści, ale krótkich historii, które tworzą emocjonalny kontekst. Zamiast zaczynać maila suchym „Mamy nową promocję”, napisz: „Pierwszy newsletter, który wysłałam, poszedł do 12 osób. Tylko jedna go otworzyła – ja sama. Dziś wiem, dlaczego”. Taki wstęp działa, bo jest autentyczny, budzi ciekawość i obiecuje wartość – lekcję, a nie ofertę.

Jak prosty ton głosu zwiększył otwieralność o 40%?

Prowadziłam kampanię dla małego sklepu z ręcznie robionymi świecami. Ich newslettery były pisane w stylu „premium”: pełne wzniosłych haseł, takich jak „Odkryj zapach luksusu” czy „Doświadcz wyjątkowego nastroju”. Brzmiało profesjonalnie, ale nikt tego nie czytał. Zasugerowałam zmianę tonu – prostotę, codzienność, język, którym mówi ich klientka. Zamiast górnolotnych haseł pojawiły się maile o tonie: „Nie wiem jak Ty, ale ja już wpuściłam jesień do mojego domu” albo „Zapal świecę, zanim zrobisz kawę – zobaczysz różnicę”. Efekt? Wzrost otwieralności o 40% w ciągu dwóch tygodni i dwukrotny wzrost CTR. Nie przez nowy szablon, nie przez dodatkowy rabat – przez zwykłą zmianę tonu głosu.

Ten przykład pokazuje coś bardzo ważnego: ludzie nie chcą, żeby marka mówiła do nich z piedestału. Chcą, żeby mówiła do nich po ludzku. Newsletter to nie billboard, to rozmowa. Gdy zrezygnujesz z frazesów i pozwolisz sobie na prostotę, Twoje maile zaczną działać.

Nie potrzebujesz „magicznych słów sprzedażowych”. Potrzebujesz autentyczności, rytmu i świadomości, do kogo piszesz. Kiedy Twoje maile będą brzmiały jak wiadomość od kogoś, komu naprawdę zależy – wtedy zadziała wszystko: temat, treść, CTA i historia. Bo w e-mail marketingu nie wygrywa ten, kto najgłośniej krzyczy. Wygrywa ten, kto umie mówić do ludzi tak, że chcą słuchać.

Jak analizować, testować i ulepszać swoje newslettery

Dobry newsletter to nie projekt jednorazowy, tylko proces. Piszesz, wysyłasz, obserwujesz, poprawiasz – i tak w kółko. Każda wysyłka to okazja, żeby dowiedzieć się, co działa, a co nie. A kiedy przestajesz analizować, przestajesz się rozwijać. Optymalizacja to nie zadanie dla geeków od danych. To naturalna część codziennej pracy nad komunikacją.

Co warto mierzyć – 5 kluczowych wskaźników efektywności

Zacznijmy od podstaw. W świecie e-mail marketingu można mierzyć wszystko, ale nie wszystko ma sens. Skup się na pięciu metrykach, które naprawdę coś mówią:

1. Open rate (wskaźnik otwarć) – to pierwszy sygnał, czy Twój temat i preheader robią robotę. Jeżeli spada, testuj nowe nagłówki, pytania, element zaskoczenia.

2. Click-through rate (CTR) – pokazuje, czy treść była wystarczająco angażująca, żeby odbiorca kliknął. Jeśli open rate jest wysoki, a CTR niski, problem jest w środku maila, nie w tytule.

3. Konwersje – czyli konkretne działania po kliknięciu. Tu wychodzi na jaw, czy CTA było jasne, a oferta – realna.

4. Wskaźnik rezygnacji (unsubscribe rate) – każda rezygnacja to feedback. Zbyt dużo? Zastanów się, czy wysyłasz za często lub nie trafiasz z tematem.

5. Spam complaints – jeżeli ludzie oznaczają Twoje maile jako spam, to znak, że gdzieś zawiodła komunikacja – albo w tonie, albo w częstotliwości.

Ważne, żebyś nie patrzył na liczby w oderwaniu od kontekstu. 40% open rate może być świetne w jednej branży, a przeciętne w innej. Liczy się trend i kierunek, nie pojedynczy wynik.

Jak testować?

Największy błąd początkujących? Testują wszystko naraz. Zmieniasz tytuł, CTA, kolory, grafikę i godzinę wysyłki i nie masz pojęcia, co faktycznie zadziałało.

Testy A/B mają sens tylko wtedy, gdy zmieniasz jeden element na raz. Przykład: w tym tygodniu testujesz temat maila, w następnym – przycisk CTA.

Testuj regularnie, ale z głową:

  • wybieraj grupę testową min. 20–30% odbiorców,
  • zostaw drugą połowę jako grupę kontrolną,
  • analizuj wyniki nie po godzinie, tylko po 24–48 godzinach. Nie chodzi o to, żeby testować dla sportu, ale żeby zrozumieć swoich odbiorców. Co klikają, co pomijają, na co reagują emocjonalnie.

Plan rozwoju Twojego newslettera na kolejne 3 miesiące

Jeśli chcesz, żeby Twój newsletter był coraz skuteczniejszy, potraktuj go jak produkt – taki, który stale ewoluuje. Oto prosty plan, który możesz wdrożyć od zaraz:

Miesiąc 1 – analiza: sprawdź swoje wyniki z ostatnich trzech wysyłek, zidentyfikuj, które treści miały najwyższy CTR i dlaczego. Wybierz trzy obszary do poprawy.

Miesiąc 2 – testy: przygotuj minimum dwa testy A/B – np. temat wiadomości i CTA. Zbierz dane, ale nie wyciągaj wniosków z jednego maila. Patrz na trend.

Miesiąc 3 – optymalizacja: na podstawie wyników stwórz szablon „idealnego maila” dla swojej marki. Zadbaj o spójny ton, układ i rytm.

Na koniec – wróć do początku i zacznij od nowa. Bo newsletter, który działa dziś, za pół roku może już nie działać. Świadomy marketing to nie jednorazowa kampania, tylko system, który uczysz się doskonalić krok po kroku.

Rozwijaj się dalej z warsztatem „Twórz piękne newslettery”

Jeśli chcesz, żeby Twoje newslettery były nie tylko skuteczne, ale też przyjemne w odbiorze – naucz się łączyć strategię, treść i estetykę. W warsztacie „Twórz piękne newslettery” pokazuję, jak zaprojektować maile, które się czyta, klika i zapamiętuje. To 2,5 godziny konkretów: o układzie treści, kolorach, CTA i typografii.

BESTSELLER

Warsztaty: Twórz przepiękne newslettery

177,00  z VAT

Newsletter, który sprzedaje, nie jest kwestią szczęścia. To efekt świadomości, testów i decyzji, które podejmujesz z danych, a nie z przypadku. Zacznij ulepszać swoje maile dziś – a za trzy miesiące zobaczysz różnicę nie tylko w liczbach, ale w reakcji Twoich odbiorców.

Podobne wpisy