MailerLite – czy to nadal najlepsze narzędzie na start? Moja opinia i przegląd funkcji
Jest styczeń 2026 roku. Od momentu, gdy wysłałam swój pierwszy newsletter, rynek narzędzi do e-mail marketingu przeszedł prawdziwą rewolucję. Widzieliśmy narodziny i upadki wielu platform, gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji, która dziś pisze za nas tematy wiadomości, oraz drastyczne zmiany w cennikach gigantów. W tym technologicznym chaosie jedno pytanie wraca do mnie jak bumerang, zadawane przez setki kursantów i czytelników: „Od czego mam zacząć?”.
Przez lata moją domyślną odpowiedzią było: MailerLite. Ale czy w 2026 roku, w dobie zaawansowanych automatów i hiper-personalizacji, ten litewski „klasyk” nadal dzierży palmę pierwszeństwa? Czy nie stał się zbyt przestarzały dla ambitnych twórców, albo – w drugą stronę – zbyt skomplikowany dla debiutantów?
Postanowiłam to sprawdzić na „żywym organizmie”. Przetestowałam obecną wersję MailerLite, przeklikałam się przez nowe funkcje AI, sprawdziłam edytor pod kątem Dark Mode i przeanalizowałam cennik, szukając ukrytych haczyków.
Ten artykuł to nie jest laurka, mimo, że jestem jednym z trzech kluczowych partnerów Mailerlite na świecie. To szczera, brutalna analiza narzędzia, które ma stanowić fundament Twojego biznesu online. Dowiesz się, czy warto powierzyć mu swoją bazę kontaktów, czy lepiej szukać szczęścia u konkurencji. A jeśli zdecydujesz, że to „to” – mam dla Ciebie coś specjalnego: instrukcję, jak zacząć z dodatkowym bonusem na start.
Rok 2026 w e-mail marketingu: Czy „stary, dobry” MailerLite wytrzymał próbę czasu?
W marketingu internetowym 5 lat to cała epoka. Narzędzia, które były na szczycie w 2020 roku, dzisiaj często są już tylko cieniem dawnej chwały – ociężałe, przeładowane funkcjami, których nikt nie używa, i drogie. MailerLite zawsze pozycjonował się jako rozwiązanie intuicyjne i przyjazne dla portfela. Ale jak ta filozofia sprawdza się dzisiaj?
Jak zmienił się rynek i dlaczego prostota znów jest w cenie?
Obserwując trendy na rok 2026, widzę wyraźne zmęczenie skomplikowaniem. Mamy dość kombajnów typu „All-in-One”, które wymagają doktoratu z informatyki, żeby ustawić prostą kolejkę powitalną. Twórcy i małe firmy wracają do korzeni. Chcą narzędzia, które po prostu działa.
MailerLite przeszedł w ostatnich latach gruntowny rebranding i przebudowę interfejsu (pamiętacie jeszcze starą, zieloną wersję „Classic”?). Ryzykowny ruch, który jednak się opłacił. W przeciwieństwie do wielu konkurentów, którzy zachłysnęli się dodawaniem funkcji CRM, chat-botów i skomplikowanej analityki predykcyjnej, MailerLite skupił się na User Experience (UX).
W 2026 roku prostota jest nowym luksusem. Kiedy siadasz do pisania maila w niedzielę wieczorem, nie chcesz walczyć z kodem HTML czy zastanawiać się, gdzie ukryto przycisk „Wyślij”. Chcesz otworzyć edytor, wpisać treść, dodać interaktywne elementy (które w końcu działają płynnie!) i kliknąć „Send”. MailerLite to rozumie. Ich interfejs wciąż jest jednym z najczystszych na rynku, co w czasach przebodźcowania jest ogromną zaletą. Nie oznacza to jednak, że narzędzie stanęło w miejscu – pod maską kryje się nowoczesna infrastruktura, która radzi sobie z dostarczalnością lepiej niż wiele droższych systemów.
Dla kogo tak naprawdę jest to narzędzie?
To kluczowe pytanie, bo nie ma narzędzia idealnego dla każdego. Aby ocenić, czy MailerLite jest dla Ciebie, musimy spojrzeć na Twój poziom zaawansowania.
1. Początkujący (Bez listy lub do 500 subskrybentów)
Dla tej grupy MailerLite w 2026 roku jest bezkonkurencyjny. Dlaczego? Przez plan Forever Free. Wiele firm (jak choćby Mailchimp) drastycznie ograniczyło darmowe plany, zabierając dostęp do automatyzacji czy landing page’y. MailerLite poszedł pod prąd. W wersji darmowej nadal otrzymujesz dostęp do kluczowych funkcji: możesz budować automatyzacje, tworzyć strony zapisu i wysyłać regularne kampanie. Bariera wejścia jest zerowa.
2. Średniozaawansowani (Twórcy kursów, e-booków, usługodawcy)
Tu zaczyna się magia. Jeśli sprzedajesz produkty cyfrowe, MailerLite oferuje natywne integracje ze Stripe (płatności) i prosty sklep cyfrowy. Nie musisz stawiać Woocommerce czy innej platformy sprzedażowej, by sprzedać pierwszego e-booka. Funkcja segmentacji pozwala precyzyjnie targetować oferty, co przy rosnących kosztach pozyskania klienta jest kluczowe.
3. Zaawansowani (Duże e-commerce, korporacje)
Będę szczera – jeśli prowadzisz sklep z 10 tysiącami produktów i potrzebujesz zaawansowanych scenariuszy behawioralnych opartych na historii przeglądania podstron w czasie rzeczywistym, MailerLite może okazać się „za krótki”. Tutaj lepiej sprawdzą się dedykowane kombajny marketing automation (jak Klaviyo czy SalesManago). Ale umówmy się – 90% twórców internetowych i małych firm nigdy nie wykorzysta nawet połowy możliwości tych drogich systemów. Dla większości z nas MailerLite to „sweet spot” między możliwościami a łatwością obsługi.
Edytor Drag & Drop i User Experience – czy faktycznie „zrobi się samo”?

Możemy godzinami rozmawiać o strategii, ale na koniec dnia większość z nas chce po prostu szybko złożyć ładnego maila. Jeśli edytor się zacina, a wstawienie zdjęcia wymaga trzech kliknięć za dużo, nawet najlepsze funkcje analityczne nie uratują narzędzia przed frustracją użytkownika.
MailerLite od lat chwalił się swoim edytorem typu Drag & Drop (przeciągnij i upuść). W wersji na rok 2026 przeszedł on jednak solidny lifting. Czy faktycznie jest tak dobrze, że możesz zwolnić grafika?
Tworzenie kampanii bez grafika i programisty – test funkcjonalności
Usiadłam do stworzenia kampanii „od zera”, bez użycia gotowych szablonów (choć biblioteka MailerLite w 2026 roku jest imponująca i podzielona na sensowne kategorie, jak e-commerce, wydarzenia czy newslettery edukacyjne).
Pierwsze wrażenie? Szybkość. Interfejs jest lekki, nie przeładowuje przeglądarki. Po środku mamy „płótno” maila, po prawej i lewej – przyborniki z klockami i funkcjami. I tu pojawia się największa zaleta: różnorodność dostępnych bloków. Oprócz standardowych tekstów i obrazków, mamy dostęp do elementów interaktywnych, takich jak ankiety (Surveys), liczniki odliczające czas (Countdown timers) czy karuzele produktów.
W 2026 roku standardem stała się pomoc Sztucznej Inteligencji bezpośrednio w edytorze. MailerLite nie został w tyle. Wbudowany AI Writing Assistant potrafi nie tylko poprawić gramatykę, ale też zmienić ton wypowiedzi na bardziej formalny lub zabawny, a nawet zasugerować alternatywne nagłówki, które zwiększą klikalność. To ogromne ułatwienie dla osób, które boją się „pustej kartki”.
Co ważne dla właścicieli sklepów – integracja z platformami e-commerce pozwala na zaciąganie produktów bezpośrednio do maila. Wystarczy przeciągnąć blok produktowy, a system sam pobierze zdjęcie, cenę i opis z Twojego sklepu. To oszczędność czasu liczona w godzinach.
Werdykt? Jeśli potrafisz obsługiwać Canvę lub układać klocki LEGO, poradzisz sobie z tym edytorem. Stworzenie profesjonalnie wyglądającego newslettera zajmuje tu 15-20 minut, a nie 3 godziny.
Responsywność i Dark Mode – jak MailerLite radzi sobie z nowoczesnymi standardami?
Żyjemy w czasach, w których ponad 60% maili otwieranych jest na telefonach. Co więcej, coraz większa grupa użytkowników (szacuje się, że nawet 40% w 2026 roku) korzysta z Trybu Ciemnego (Dark Mode) w swoich systemach pocztowych. Ignorowanie tego to marketingowe samobójstwo.
MailerLite w tej kwestii odrobił pracę domową, choć nie bez drobnych potknięć. Edytor oferuje bardzo dobry podgląd mobilny w czasie rzeczywistym. Nie musisz wysyłać do siebie dziesięciu maili testowych, by zobaczyć, czy nagłówek nie „rozjeżdża się” na iPhonie.
A co z Dark Mode? Tutaj MailerLite wprowadził funkcje, które pozwalają zdefiniować, jak logo czy ikony społecznościowe mają zachowywać się na ciemnym tle. System automatycznie stara się dostosować kolory tekstu, by zachować czytelność, ale – i tu moja uwaga – zawsze warto to przetestować. Mimo że algorytmy są świetne, czasami ciemny tryb w Outlooku potrafi spłatać figla. Na szczęście funkcja „Preview” w MailerLite pozwala podejrzeć symulację trybu ciemnego przed wysyłką.
Podsumowując: pod kątem UX i dostosowania do nowoczesnych standardów wyświetlania, MailerLite w 2026 roku staje na wysokości zadania, dając narzędzia, które wcześniej były zarezerwowane dla segmentu Enterprise.
Automatyzacje i segmentacja, czyli jak zarabiać na newsletterze, gdy śpisz
Wysyłanie cotygodniowego newslettera jest świetne do budowania relacji, ale prawdziwe pieniądze w e-mail marketingu leżą w automatyzacjach. To systemy, które działają w tle 24/7 – witają nowych subskrybentów, edukują ich, sprzedają Twoje produkty i odzyskują porzucone koszyki, podczas gdy Ty śpisz lub jesteś na wakacjach.
Wiele osób boi się słowa „automatyzacja”, kojarząc je ze skomplikowanymi schematami blokowymi i logiką programistyczną. MailerLite w 2026 roku udowadnia, że ten strach jest nieuzasadniony.
Wizualne ścieżki automatyzacji – budujemy lejek sprzedażowy krok po kroku

Kreator automatyzacji (Workflow Editor) w MailerLite to moim zdaniem jedna z najlepiej zaprojektowanych funkcji tej platformy. Jest w pełni wizualny. Budujesz ścieżkę jak z klocków, widząc dokładnie, co się dzieje na każdym etapie.
Co możesz tu zrobić? Na start wystarczy prosta sekwencja powitalna: Ktoś zapisuje się na listę -> Czekamy 3 minuty -> Wysyłamy maila z prezentem (Lead Magnet) -> Czekamy 2 dni -> Wysyłamy maila z historią marki. To ustawiasz raz i działa latami.
Ale MailerLite w 2026 roku potrafi znacznie więcej. Możesz tworzyć rozgałęzienia oparte na zachowaniu użytkownika.
- Przykład: W mailu nr 2 dajesz link do oferty kursu. Jeśli użytkownik w niego kliknie (ale nie kupi), system automatycznie przeniesie go do nowej ścieżki „Dopychanie sprzedaży” i wyśle mu zniżkę po 24 godzinach. Jeśli nie kliknie, system zostawi go w spokoju, by nie być natrętnym.
To właśnie jest definicja inteligentnego marketingu – dostarczanie właściwej treści, właściwej osobie, we właściwym czasie. I w MailerLite zrobisz to bez trudu.
Segmentacja bazy – dlaczego nie warto wysyłać wszystkiego do wszystkich?
W dobie algorytmów antyspamowych Gmaila i Yahoo, higiena bazy jest ważniejsza niż jej wielkość. Wysyłanie wszystkiego do wszystkich to prosta droga do folderu SPAM.
MailerLite oferuje dwa kluczowe narzędzia do zarządzania odbiorcami: Grupy (statyczne listy, np. „Uczestnicy Webinaru X”) i Segmenty (dynamiczne filtry). To właśnie Segmenty są game-changerem. Możesz stworzyć segment: „Osoby, które otworzyły dowolnego maila w ciągu ostatnich 30 dni I kliknęły w link do kategorii 'Moda'”. Ten segment aktualizuje się sam w czasie rzeczywistym.
Dzięki temu, gdy masz nową promocję na sukienki, nie wysyłasz jej do panów, którzy kupili u Ciebie krawat 3 lata temu. Wysyłasz ją tylko do zainteresowanych. Efekt? Wyższy Open Rate, niższy koszt wysyłki i – co najważniejsze – mniej wypisów z bazy.
Landing Pages i strony zapisu – czy zastąpią Ci stronę WWW?

Dla wielu początkujących twórców postawienie strony na WordPressie to wciąż duża bariera techniczna i finansowa. MailerLite w 2026 roku bardzo mocno rozwinął swój moduł Landing Pages & Websites.
Czy to zastąpi profesjonalną stronę firmową? Nie. Czy to wystarczy, żeby zacząć zbierać maile i sprzedawać e-booka? Absolutnie tak.
W ramach abonamentu (a nawet w planie darmowym!) masz dostęp do kreatora stron lądowania, który działa na tej samej zasadzie „przeciągnij i upuść” co edytor maili. Strony są szybkie, bezpieczne (SSL w standardzie) i co ważne – od razu zintegrowane z Twoją bazą mailową. Nie musisz martwić się o wtyczki, API czy łączenie formularzy. Tworzysz stronę „Pobierz darmowy rozdział”, podpinasz pod nią automatyzację i w 30 minut masz gotowy lejek lead generation. Dla osób startujących z Newsletter StarterKit, to ogromne ułatwienie – wszystko masz w jednym ekosystemie.
Ile to kosztuje? Analiza cennika i ukrytych kosztów w planie Forever Free
Cennik to często decydujący argument dla początkujących. MailerLite przez lata słynął z hojności, ale w 2026 roku musisz uważać na detale. Platforma oferuje obecnie cztery główne plany: Forever Free, Growing Business, Advanced oraz Enterprise. Czym się różnią i w którym momencie będziesz musiała wyciągnąć kartę płatniczą?
1. Forever Free – Idealny na start, ale z „haczykiem”
To plan, od którego zaczyna 90% twórców. Jest bezpłatny na zawsze, o ile mieścisz się w limitach.
- Limity: Do 500 subskrybentów i 12 000 wiadomości miesięcznie. Uwaga: limit 500 osób to zmiana względem „starych dobrych czasów”, gdy było to 1000.
- Co dostajesz: Dostęp do edytora Drag & Drop, kreatora automatyzacji (co jest rzadkością w darmowych planach u konkurencji!), kreatora stron (10 Landing Pages) oraz formularzy zapisu.
- Czego brakuje: Nie masz dostępu do szablonów newsletterów (musisz projektować od zera), nie usuniesz logo MailerLite ze stopki, a wsparcie techniczne działa tylko przez e-mail (brak czatu 24/7).
- Werdykt: Świetny do nauki i zdobycia pierwszych 100-200 czytelników.
2. Growing Business – Dla tych, którzy chcą zarabiać (od ok. $10/mies.)
To pierwszy płatny próg. Warto go rozważyć, gdy Twoja lista przekroczy 500 osób lub gdy chcesz zacząć sprzedawać produkty cyfrowe bezpośrednio przez maile.
- Kluczowe zmiany: Nielimitowana liczba maili miesięcznie i do 3 użytkowników na koncie.
- Najważniejsza funkcja: Możliwość sprzedaży produktów cyfrowych i subskrypcji. Jeśli planujesz sprzedawać e-booka, to jest plan dla Ciebie.
- Marketing: Dostajesz funkcję Auto Resend (automatyczne ponowne wysłanie maila do osób, które go nie otworzyły). Możesz też w końcu usunąć logo MailerLite ze stopki, co wygląda znacznie bardziej profesjonalnie.
- Cena: Zaczyna się od ok. $10 (ok. 40-45 zł) przy płatności miesięcznej, ale rośnie wraz z liczbą subskrybentów.
3. Advanced – Dla marketerów i automatyzatorów (od ok. $20/mies.)
Plan dla osób, które chcą wycisnąć z bazy ostatnie soki.
- Kluczowe zmiany: Nielimitowana liczba użytkowników konta.
- Zaawansowane funkcje: Edytor HTML (dla programistów), Facebook Integration (możesz synchronizować bazę mailową z reklamami na FB w celu tworzenia grup podobnych odbiorców) oraz wielokrotne triggery w automatyzacjach (jedna akcja może wywołać kilka skutków).
- AI: Pełny dostęp do asystenta AI, który pomaga pisać treści.
- Werdykt: Jeśli nie wydajesz budżetu na reklamy Meta Ads i nie potrzebujesz zaawansowanego HTML, prawdopodobnie ten plan będzie dla Ciebie „overkillem” na start.
4. Enterprise – Dla korporacji (wycena indywidualna)
Plan dla graczy posiadających listy powyżej 100 tysięcy rekordów.
- Co dostajesz: Dedykowany adres IP (dla lepszej dostarczalności przy masowych wysyłkach), dedykowanego opiekuna sukcesu (Success Manager) i spersonalizowany design landing page’y. Dla 99% czytelników tego bloga – ciekawostka, a nie cel.
Jak obniżyć pierwszy rachunek? Mój sposób na 90 zł kredytu na start (Afiliacja)
Niezależnie od tego, który płatny plan wybierzesz w przyszłości, mam sposób, by opóźnić pierwszy wydatek. Korzystając z programu poleceń „Refer a friend”, możesz odebrać $20 (ok. 80-90 zł) kredytu na start. Zasada jest prosta: rejestrując się z linku partnerskiego (takiego jak mój), po przejściu na płatny plan (Growing lub Advanced), ta kwota automatycznie ląduje w Twoim portfelu wewnątrz aplikacji. To realna oszczędność, która pozwala Ci pokryć np. dwa pierwsze miesiące planu Growing Business.
MailerLite kontra reszta świata – kiedy warto, a kiedy uciekać?
Wybór narzędzia to trochę jak wybór samochodu. Ferrari jest świetne, ale jeśli potrzebujesz tylko dojechać do pracy w korkach, wystarczy Ci solidny kompakt. MailerLite to właśnie ten solidny kompakt – niezawodny, ładny i ekonomiczny. Ale jak wypada na tle wyścigówek?
MailerLite vs ConvertKit (Kit) i ActiveCampaign – szybkie porównanie
W 2026 roku na ringu liczą się tak naprawdę trzej gracze dla małych i średnich twórców.
- MailerLite vs Kit (dawniej ConvertKit): Kit to ulubieniec blogerów, którzy stawiają na czysty tekst. Ich edytor jest ascetyczny, a siła tkwi w prostocie. Jednak jeśli jesteś wzrokowcem, prowadzisz sklep lub Twoja marka opiera się na estetyce (np. branża beauty, wnętrza), MailerLite miażdży Kita swoim edytorem wizualnym. W MailerLite zrobisz piękny newsletter metodą „przeciągnij i upuść”. W Kicie będziesz walczyć z kodem CSS, żeby zmienić kolor przycisku.
- MailerLite vs ActiveCampaign: ActiveCampaign to kombajn. Jeśli potrzebujesz CRM-u, który śledzi każdy ruch myszką Twojego klienta na stronie i przyznaje mu punkty (lead scoring), wybierz AC. Ale uwaga: zapłacisz za to słono (często 3-4 razy więcej niż w MailerLite) i poświęcisz tygodnie na naukę systemu. Dla 90% twórców MailerLite oferuje wystarczającą automatyzację za ułamek tej ceny.
Wady i ograniczenia – uczciwie o tym, czego tutaj nie zrobisz
Nie ma róży bez kolców. MailerLite ma swoje słabsze strony, o których musisz wiedzieć przed założeniem konta, choć jedna z największych barier właśnie zniknęła.
- Co na plus: Język Polski! Kiedyś brak polskiego interfejsu był sporą przeszkodą. Dziś MailerLite jest w pełni spolszczony (i to bardzo dobrze – miałam przyjemność brać udział w tym tłumaczeniu!), więc bariera językowa całkowicie zniknęła.
Co jednak może przeszkadzać?
- Po pierwsze: Support w planie darmowym. Jak wspomniałam przy cenniku, w wersji Free nie masz dostępu do czatu na żywo (poza pierwszymi 30 dniami). W razie awarii jesteś zdana na wymianę maili, co może trwać dłużej.
- Po drugie: Limity darmowego planu. Limit 500 subskrybentów to standard, który szybko „pęka”, jeśli działasz aktywnie. Trzeba się liczyć z tym, że przejście na płatną wersję nastąpi szybciej niż kiedyś.
- Po trzecie: Zaawansowana analityka za paywallem. Jeśli jesteś analitycznym freakiem i potrzebujesz map cieplnych (click maps), by widzieć, gdzie dokładnie klikają ludzie, musisz przejść na plan Growing Business. W wersji darmowej ta funkcja jest zablokowana.
Dostarczalność i weryfikacja konta – dlaczego „trudny start” to zaleta?
Wielu nowych użytkowników narzeka: „Założyłem konto i od razu mnie zablokowali! Muszę wysyłać dowody, że mam stronę www!”.
Tak, MailerLite ma jeden z najbardziej rygorystycznych procesów weryfikacji nowych kont na rynku. I wiesz co? To bardzo dobrze.
Dzięki temu, że nie wpuszczają do systemu spamerów i oszustów, ich serwery mają nieskazitelną reputację. A to oznacza, że Twoje maile rzadziej wpadają do SPAMu u odbiorców. W świecie, gdzie Google i Yahoo w 2026 roku dokręcają śrubę w filtrach antyspamowych, korzystanie z „czystego” narzędzia jest kluczowe. Przejście przez weryfikację może być upierdliwe, ale to inwestycja w to, że Twoje wiadomości będą w ogóle czytane.
Werdykt końcowy i Twoja najszybsza ścieżka do pierwszego maila
Czy MailerLite to nadal najlepsze narzędzie na start w 2026 roku? Moja odpowiedź brzmi: TAK.
Mimo zmian w cenniku i limitach, wciąż oferuje najlepszy stosunek możliwości do ceny i łatwości obsługi. To narzędzie, które rośnie razem z Tobą – od pierwszego subskrybenta (za darmo), po zaawansowany biznes sprzedający produkty cyfrowe (za rozsądne pieniądze). Jeśli nie potrzebujesz korporacyjnego kombajnu, MailerLite będzie Twoim najlepszym przyjacielem.
Newsletter StarterKit – Twój techniczny skrót. Jak wdrożyć to narzędzie bez „technicznego bełkotu”?
Decyzja podjęta? Świetnie. Wiem jednak, że samo założenie konta to dopiero początek. Masz w głowie wizję newslettera, ale myśl o domenach, hostingach i autentykacji sprawia, że odkładasz to „na kiedyś”? Panel administracyjny wygląda dla Ciebie jak kokpit Boeinga, a słowo „rekordy DNS” wywołuje panikę?
Rozumiem to. Jako jeden z trzech kluczowych ekspertów MailerLite na świecie, widziałam setki osób, które utknęły w tym martwym punkcie.
Dlatego przygotowałam Newsletter StarterKit. To nie jest kolejny teoretyczny kurs. To instrukcja wideo, w której pokazuję mój ekran i prowadzę Cię krok po kroku – od pierwszego kliknięcia do wysłania pierwszej wiadomości. Bez zgadywania i bez stresu.
Co zrobimy razem w jeden wieczór?
- Kupimy i ustawimy domenę oraz hosting – tak, żeby działały od razu.
- Skonfigurujemy MailerLite – omijając typowe pułapki początkujących.
- Zrobimy autentykację domeny – najważniejszy krok, dzięki któremu Twoje maile nie wpadną do SPAMu.
- Zadbamy o prawo – wdrożymy dokumenty prawne w prosty sposób.
- Ustawimy automat – Twoja wiadomość powitalna wyśle się sama do każdego nowego subskrybenta.
Przestań tracić czas na domyślanie się „gdzie to kliknąć”. Zrób to ze mną, mając pewność, że wszystko działa jak w zegarku.
Zarejestruj się z mojego linku partnerskiego (dzięki temu zgarniesz bonus na start, gdy Twoja baza urośnie!) i dołącz do kursu, by Twój newsletter w końcu wystartował.
-
IDEALNY NA START
Newsletter StarterKit – zacznij przygodę z newsletterem
147,00 zł z VAT

